wtorek, 18 grudnia 2012

2012 - Apokalipsa lub New World Order

2012 - Apokalipsa lub New World Order

Autorem artykułu jest Natalia Julia Nowak

Nie twierdzę, że nasza planeta przestanie istnieć. Ale bardzo się boję końca "mojego" świata. To, co dla niektórych może być korzystną zmianą, dla mnie będzie Apokalipsą.
Współczesny świat podlega procesom, które można uznać za co najmniej dziwne. Zamożny Zachód staje się ubogim Wschodem, a ubogi Wschód - zamożnym Zachodem. Demokratyczna Północ zamienia się w despotyczne Południe, a despotyczne Południe - w demokratyczną Północ. Niektórzy biją na alarm, bo są przekonani, że Bliski Wschód powoli przeobraża się w Europę, zaś Europa - w Bliski Wschód. Czy to, co się obecnie dzieje, nie przypomina przepowiedni dotyczącej przebiegunowania Ziemi? Jak wiadomo, proroctw nie należy traktować dosłownie. Przebiegunowanie naszej planety, o którym tak często mówią jasnowidze, nie musi mieć charakteru fizycznego. Równie dobrze może to być zmiana polityczna, ekonomiczna, społeczna lub cywilizacyjna.

Ale to jeszcze nie koniec absurdu. Współczesny świat sprawia wrażenie, jakby cofał się do przodu. Im dalej w przyszłość, tym większe zacofanie. Z roku na rok mamy coraz więcej (wtórnych) analfabetów, oświata prezentuje coraz niższy poziom, ludzie coraz częściej zapadają na przewlekłe choroby, a obyczaje, człowiecze potrzeby i wytwory kultury są coraz bardziej prymitywne. Polaków i Europejczyków jest coraz mniej, bezrobocie staje się coraz większe, strajki i protesty robią się coraz powszechniejsze, prawa człowieka są coraz częściej łamane, szarym obywatelom żyje się coraz gorzej itd. Mottem dzisiejszej rzeczywistości jest krótkie i urocze słówko “coraz”.

No, i jak tu nie wierzyć w przepowiednię, według której Ziemia zmieni kiedyś kierunek ruchu? Tego proroctwa, podobnie jak poprzedniego, nie trzeba czytać dosłownie. Zmiana kierunku, w jakim obraca się nasza planeta, może być przecież metaforą szeroko pojętej regresji. Heh, na znak solidarności ze światem - który niegdyś się rozwijał, a teraz się zwija - powinniśmy słuchać utworów muzycznych wspak. Na początek proponuję “Stairway To Heaven” zespołu Led Zeppelin oraz “Fire On High” formacji Electric Light Orchestra. Później można sobie posłuchać odwróconej piosenki z dobranocki “Bob Budowniczy” (oczywiście, chodzi o wersję polskojęzyczną).

Kiedy my, Ziemianie, żegnaliśmy się z rokiem 2010 i wkraczaliśmy w rok 2011, analizowałam minione wydarzenia i zastanawiałam się nad najbliższą przyszłością. Myślałam: “Stary rok, 2010, był tak fatalny dla Polski i świata, że chyba gorzej być nie może. Coś takiego po prostu nie ma szans się powtórzyć. W roku 2011, tak jak zawsze, będą miały miejsce różne tragedie i katastrofy, ale ich suma nie dorośnie do pięt sumie nieszczęść roku 2010”. Teraz, 31 grudnia 2011, mogę powiedzieć, że kończący się rok wielokrotnie przewyższył - swoją okropnością - poprzednie 12 miesięcy.

Roczek 2011, który miał być “wieczorem panieńskim” przed sądnym 2012, to wojna za wojną, rewolucja za rewolucją, kataklizm za kataklizmem, katastrofa za katastrofą, masakra za masakrą, strajk za strajkiem, protest za protestem, zadyma za zadymą, śmierć za śmiercią i afera za aferą. Do tego doszła coraz większa nędza, coraz straszniejsza beznadzieja, coraz głębsza frustracja, coraz potężniejsza nienawiść i coraz groźniejsza anarchia. Wisienką na tym niesmacznym torcie okazały się niecne plany polityków, dotyczące federalizacji Unii Europejskiej, czyli przekształcenia jej w nowe państwo związkowe.

A to wszystko stanowi ponoć namiastkę tragedii, jakie nawiedzą naszą planetę w 2012 roku. Każde z nieszczęść, które dotknęło Ziemię w roku 2011, to zaledwie trailer filmu katastroficznego, jaki rozegra się na naszych oczach w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Wielu ludzi twierdzi, że niebawem nastąpi koniec świata albo zmierzch całego dorobku naszego gatunku. Inni sugerują, że rok 2012 będzie początkiem New World Order - Nowego Porządku Świata (globalnej dyktatury). Rozmiłowana w mistycyzmie część społeczeństwa spodziewa się zaś New Age - Ery Wodnika (epoki, którą propagandziści przedstawiają w pozytywnym świetle, a która wydaje się zadziwiająco zbieżna z NWO. Mowa o zapowiadanej unifikacji świata, zwiększeniu roli elektroniki w ludzkim życiu oraz ostatecznym upadku tradycyjnych wartości).

Ja już od dawna jestem przekonana, że w 2012 roku stanie się coś naprawdę drastycznego. Nie twierdzę, że będzie to Apokalipsa w dosłownym tego słowa znaczeniu (co nie zmienia faktu, że wolę Armageddon niż New World Order!). Ale jakiś przełom lub jakaś wyjątkowa katastrofa na pewno się wydarzy. Prawdę powiedziawszy, przewiduję, że zrealizują się wszystkie moje obawy związane z polityką, ekonomią, społeczeństwem, obyczajowością, kulturą i cywilizacją. Dla mnie i dla osób mojego pokroju niewątpliwie będzie to koniec świata.

Podejrzewam, że urzeczywistnienie się moich lęków jest tylko kwestią czasu, tak jak ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego, wprowadzenie parytetów dla kobiet, refundacja zapłodnień pozaustrojowych, zielone światło dla ruchów prośląskich, decyzja o instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej oraz wejście radykalnej lewicy do sejmu. Musicie wiedzieć, że ja już w dzieciństwie odznaczałam się niezłą intuicją. Moje spełnione prognozy polityczne wskazują zaś na to, że dobry ze mnie futurolog. Im bliżej roku 2012, tym moje obawy wydają się realniejsze. Mówiąc słowami z utworu “Past, Present, Future” Giddle Partridge i Boyda Rice’a: “At the moment it doesn’t look good” (“Na ten moment to nie wygląda dobrze”).


Natalia Julia Nowak,
31 grudnia 2011 roku
---

Natalia Julia Nowak

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wróżba, wróżenie…

Wróżba, wróżenie…

Autorem artykułu jest Krzysztof Dmowski

Zawsze kiedy mówimy o kartach, wróżbitach, mamy na myśli jakieś przeznaczenie, które każdy z nas ma zapisane (gdzie ono jest zapisane?). Jeszcze nikt nie udowodnił istnienia przeznaczenia jako faktu dokonanego. Istnieją jedynie teorie, które pod wpływem kolejnych naukowych odkryć rozpływają się jak mgła na wietrze.

Jeżeli zapytasz znawcę tarota: co sądzi o wróżbach? On powie, że wróżba jest tu złym słowem, bo kojarzy się z przepowiednią, której każdy z nas nie potrafi czytać. Natomiast czym jest czytanie rozkładu kart? Dlaczego jeden potrafi przepowiedzieć przyszłość bezbłędnie, a inny wcale?
Zapytałem znanego wróżbiarza jak działa tarot. On mi odpowiedział, że tarot łączy się z podświadomością człowieka, któremu jest stawiana wróżba. Nie wiem, czy mogę użyć słowa „fakt”, w celu wytłumaczenia pojęcia naukowego o podświadomości (nadświadomości, nieświadomości itp.), a szczególnie tym, że zna ona naszą przyszłość z wyprzedzeniem na kilka miesięcy. Podświadomość układa siatkę zdarzeń z wyprzedzeniem, stąd prorocze sny.
Na czym polega wróżba? Pomijając „zasadę dłoni” każdy może ułożyć sobie karty. Ale nie każdy je przeczyta. Podczas rozkładu kart, karty „mówią” do wróżącego, stąd doskonale on rozumie ich znaczenie. Nie symbolika jest ważna, że karo oznacza pieniądze, a kier miłość. Dlatego z „przypadkowego” układu kart można trafnie odczytać przyszłe zdarzenia, nawet z podaniem przybliżonych dat.
Wielu wykładowców na seminariach z NLP twierdzi, że tarot wpływa na podświadomość, jakby miał ją informować o przyszłych zdarzeniach. Tu powstaje paradoks. Jeżeli tak jest faktycznie, to informacja o układzie kart, jest przekazywana do świadomości, która nie wie co się zdarzy.
Dla mnie jest to jasne. W przeszłości często miewałem sny, które spełniały się po kilku miesiącach. We śnie widziałem miejsca, twarze ludzi, których zupełnie nie znałem. A po kilku miesiącach na jawie przypominałem sobie ten sen. Te same — dosłownie identyczne — budynki i te same twarze. Jeżeli miałoby być tak jak twierdzą eksperci od NLP, to w jaki sposób wytłumaczą to zdarzenie, jak i słowa Josepha Murphy w jego „Potędze podświadomości” na ten sam temat?
Możemy wziąć pod uwagę fakt, że Joseph Murphy, czy Ben Sweetland, byli o wiele głupsi niż polscy eksperci od NLP. Różnica jest jednak taka, że wielu zachodnich pisarzy z dziedziny NLP, którzy zgodnie twierdzili, że podświadomość zna przyszłe wydarzenia, na swoich książkach zarobili ogromne pieniądze, a liczba ich czytelników podawana w milionach, nie ma żadnego porównania do dziesiątek uczestników seminariów NLP w Polsce.
Dlaczego jednak wiele wróżb się nie sprawdza? Wróżba jest aktualna tylko w tej chwili, gdy jest wykonywana. Ukazuje prawdopodobną drogę, która została wybrana. Natomiast podświadomość może zmieniać niektóre momenty w siatce zdarzeń, zmieniając je na najbardziej korzystne dla nas samych. Czyli jeżeli słyszę od wróżbity, że spotkam dziewczynę moich marzeń, znajdę dobrą pracę, mogę rozumieć, że takie plany podjęła moja podświadomość. Jeżeli będę do tego dążył, tak się stanie. Jednak wiele zmienia się w moim życiu każdego dnia. Moja podświadomość układa moją siatkę zdarzeń. Ja nie uznaję zdrady i jeżeli dochodzi do mojej informacji, że dziewczyna, na której skupiam uwagę puszcza się z innymi, wówczas podświadomość reaguje natychmiast i zmienia błyskawicznie siatkę zdarzeń. Dzieje się tak dlatego, że ja i tak dałbym sobie spokój z tą dziewczyną. I wtedy mam powiedzieć, że wróżba się nie spełniła?
Przed wielu laty, kilkunastu chłopaków zalecało się do jednej dziewczyny. Każdy z nich miał wywróżone, że dziewczyna będzie jego. Zdawałoby się to zupełnie pozbawione sensu. Ale tak naprawdę, każdy z tych chłopaków miał szansę zdobyć tę dziewczynę. Po raz kolejny mamy potwierdzenie, że nie istnieje żadne przeznaczenie. Bo gdyby istniało, wówczas wróżbita powinien powiedzieć, że NN dostanie tą dziewczynę. Tak się nie stało. Każdy miał równe szanse. Czyli według kart w oczach tej dziewczyny wszyscy mieli szansę zostania jej facetem. Nikt z tych ludzi nie zastanowił się nad tym co mogę zrobić, żeby tak się stało, co mogę zrobić, żeby to osiągnąć?
Osobiście nie potrzebuję żadnego wróżenia, bo wiem, że stanie się to, czego tak naprawdę chcę. Zawsze! Jednak jak do tego dojdzie jest kwestią moich myśli. Przed wielu laty w mojej głowie powstało marzenie: zamieszkać w Gdyni i znaleźć tam dziewczynę. I stało się tak jak chciałem, ale z powodu złej precyzji myśli zostałem zaskoczony. Wszystko się może zdarzyć. Wszystko. Wiecie co oznacza wszystko? Wszystko oznacza, że nie występują żadne ograniczenia. Chcesz i masz. A dlaczego chcesz, a nie masz? Bo nadal ograniczają cię stare programy z dzieciństwa lub informacje o tym jak trudno zdobywa się rzeczy materialne. Tu również można dodać wszystko. Ograniczeń nie ma, ani w jedną, ani w drugą stronę. Jeżeli źle wyrazisz myśli wówczas otrzymasz w taki sposób jak o tym myślisz. Dlatego czasem warto poradzić się wróżbity, bo wskazuje on naszej świadomości, świadomemu umysłowi, co może się zdarzyć.
Zdarzają się jednak wróżby naciągane, co ostatnio stało się popularne. Nieraz wróżbita siedzący naprzeciwko mnie zerka na mnie i mówi, ale słowa są odpowiedzią na moją reakcję, na zachowanie oczu, czy mimikę. Wróżbita mówi, a ja swoim zachowaniem potwierdzam lub zaprzeczam. Niestety, takie wróżby są zwyczajnym naciąganiem. Bardzo popularne stały się wróżby przez sms. Zaskakujące, że tak wiele osób daje się naciągać w ten sposób. Ostatnio spryciarze zaczęli swoje wróżby wysyłać przez e-mail! To już totalna porażka. „Przez cały dzień myślałam o tobie” — dobre! Uśmiać się można na całego. Ale cały tekst jest pięknie opisany. „Zaraz dostaniesz darmową wróżbę”. Słowo „darmową” tak dobrze wpływa na ludzi, że pragną poznać treść przepowiedni.
Jeżeli rozmawiasz z prawdziwym znawcą kart, powie on tobie, że nie wykona wróżby częściej niż dwadzieścia osiem dni, bo z kart nie wolno żartować. Nie do końca rozumiem co oznaczają te słowa, ale moja ciekawość posunęła się do tego, że próbowałem. Oczywiście żadna przepowiednia się nie sprawdziła. Zaś moja ciekawość bardziej cechowana jest działaniem „niewiernego Tomasza”, niż pragnieniem poznania przyszłych wydarzeń.
Wielu ludzi pragnie poznać swoją przyszłość, ale nie zastanawia się jak daleko chce poznać przyszłe zdarzenia. Mówimy też często o przeznaczeniu, że ono istnieje, ale skoro tak, to wówczas należy zapytać, czy każdy człowiek ma przeznaczenie? Czy przeznaczenie każdego człowieka jest ściśle określone, z najdrobniejszymi szczegółami, czy też tylko jest drobnym zarysem tego co może się zdarzyć?
Zawsze jednak wierzymy w przepowiednie jeżeli ona jest korzystna, jeżeli nie jest inaczej, wówczas nazywamy wróżbitę różnymi epitetami. Za każdym razem zapominamy, że wszystko jest w nas. Moc zmiany przyszłości, efekt działań z dalekiej przeszłości, czy intencje innych ludzi. Sprawa jest tak złożona, że ciężko jest pojąć w jednym kierunku wszystkie działania. Człowiek nie urodził się, żeby umrzeć, tylko… zapewne jest jakiś cel życia. A jaki to cel? Chyba każdy na to pytanie potrafi sobie odpowiedzieć… a jeżeli nie potrafi, to żaden wróżbita tym bardziej nie odpowie w stu procentach.

---

Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Rok 2012 - końcem świata?

Rok 2012 - końcem świata?

Autorem artykułu jest Włodzimierz Buliński

Czy w 2012 roku nastąpi koniec świata? To najczęściej zadawane pytanie w ostatnim czasie. Spójrzmy na to zagadnienie z punktu widzenia chińskiej astrologii, ktora jest składnikiem szerokiej wiedzy, zawartej w sztuce, zwanej Feng Shui.
Rok 2012 - końcem świata?
Zgodnie z chińskim kalendarzem słonecznym, 4 lutego 2012 roku rozpocznie się rok Wodnego Smoka, który swoją nazwę zawdzięcza dwóm składnikom:
Wodzie, która stanowi tak zwany Niebiański Pień oraz Ziemi, która to jest głównym żywiołem tak zwanego Ziemskiego Konaru, zwanego dalej Smokiem.
Ren (Woda Yang)
Chen (Ziemia Yang)
Jak wspomniałem wcześniej, czas w kalendarzu słonecznym jest przedstawiany za pomocą sytemu dwuznaków: Niebiańskiego Pnia i Ziemskiego Konaru, gdzie pierwszy znajduje sie nad drugim. Pierwszy obrazuje energię związaną z niebiosami a drugi z Ziemią. Rok, miesiąc, dzień i godzinę możemy zapisać w postaci takich dwuznaków, co stanowi podstawę w znanej technice astrologicznej BaZi, czyli sławnych Czterech Filarach Przeznaczenia.
Rok 2012 od dawna stanowi bardzo gorący temat z uwagi na apokaliptyczne przepowiednie związane z końcem świata. Podwaliną takiego sposobu myślenia jest kalendarz Majów, który ponoć kończy się na dniu, który według kalendarza gregoriańskiego przypada na 21.12.2012. Zwolennicy tej teorii przewidują powtórkę z historii, która kiedyś miała stanowić zagładę pradawnej krainy zwanej Atlantydą. Chodzi tu o wielki potop, który miał spowodować zniknięcie z powierzchni ziemi tej starożytnej cywilizacji.
Spróbujmy spojrzeć na ten czarny scenariusz poprzez pryzmat mapy czasu zapisanej na ową tragiczną datę 21.12.2012. Aby przedstawić czas za pomocą Czterech Filarów Przeznaczenia potrzebne są rok, miesiąc, dzień i godzina, ale przedstawiona data ma tylko trzy składowe.
Mnie zaciekawiła godzina 14: 40 czasu polskiego, ponieważ wraz z pozostałymi składnikami czasu, stanowi bardzo ciekawy obraz, po przetranslowaniu go na postać czterech chińskich dwuznaków. Nie bez powodu wybrałem tą godzinę, ponieważ całościowy przekaz żywiołów nawiązuje do apokaliptycznej wizji opartej na teorii "wielkiej wody".
Poniżej przedstawię ten moment czasowy w postaci matrycy Ba Zi:
Godzina
Dzień
Miesiąc
Rok
Bing - Ogień
Bing - Ogień
Ren - Woda
Ren - Woda
Małpa
Smok
Szczur
Smok
Przyglądając się na wykres Ba Zi czasu, widzimy tam wielki konflikt żywiołów Wody i Ognia, występujący w Niebiańskich Pniach. Żywioł Wody jest bardzo silny i wydaje się górować nad żywiołem Ognia. Dodatkowo trygon Smoka, Szczura i Małpy łączy się tworząc dodatkową silną energię żywiołu Wody. Jak widzimy, większość energetyki wykresu to żywioł Wody, który stara się opanować jak najwięcej przestrzeni. Patrząc na układ żywiołów widzimy dwie ziemie w postaci Smoków, które są oddzielone silną Wodą, co może wskazywać np. na dwie ziemskie płyty tektoniczne na dnie dużej wody, czyli np. oceanu, który można przyrównać właśnie do Wody Yang, występującej w miesiącu i roku wykresu. Gdy spojrzymy na dzień i godzinę, widzimy żywioł Ognia Yang, który może symbolizować duży wybuch, np. ogień wulkanu. Ten ogień może również obrazować jakąś podwodną próbę eksplozji bomby a wiemy, że takie doświadczenia wśród mocarstw są powszechne. Czyżby wybuch takiej bomby lub obudzenie się jakiego podwodnego wulkanu, miało wpłynąć na ruch płyt tektonicznych i w rezultacie wywołać silne tsunami?
Gdzie to może mieć miejsce? Energie związane z Feng Shui wskazują na kierunek południowo wschodni, jako na najbardziej niebezpieczny w tym roku, czyli mogą to być okolice np. Morza Chińskiego w pobliżu zwaśnionych Korei.
Oczywiście to tylko hipotezy, ale łącząc je z przepowiedniami Majów, znajdujemy części wspólne związane z największym żywiołem naszej planety, czyli wody. Takie kataklizmy dotykają naszą planetę od dawna a rok Wodnego Smoka ma ponoć obfitować w trzęsienia ziemi a nawet tsunami.
Ja jestem jednak optymistą i nie przewiduję w związku z tym, końca świata.
---

inż. Włodzimierz Buliński
konsultant Feng Shui i Ba Zi, Practitioner FSRC Canada
http://fengshuiwlade.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl